Twórcy Cards Against Humanity po raz kolejny pokazali, jak przejąć zasady gry i zadziałać w zgodzie z własnym wizerunkiem.

Finał Super Bowl to prawdopodobnie jeden z największych i najdroższych spektakli we współczesnej amerykańskiej kulturze. Miliony widzów przez kilka godzin obserwują nie tylko najważniejszy mecz ligi futbolu amerykańskiego, ale również porcję najdroższych i w zamierzeniu najlepiej zrealizowanych reklam pierwszoligowych światowych marek. Czas antenowy podczas finału rozgrywek jest na wagę złota. Wyemitowanie trzydziestosekundowego spotu kosztuje co najmniej 5 milionów dolarów. Nic dziwnego, że marki traktują Super Bowl jak swoistą olimpiadę i ścigają się w myśl zasady “szybciej, wyżej, mocniej”. To czyste szaleństwo i święto konsumpcji.

 

Błaznowi wolno więcej

 

Pytanie “czy warto” zadają sobie prawdopodobnie wszyscy biorący udział w grze, ale nie wszyscy mają odwagę lub możliwości, żeby zdecydować się nie uczestniczyć we wspólnym biegu. Cards Against Humanity wykorzystało gorączkę Super Bowl do tego, by po raz kolejny pokazać, że marka, która konsekwentnie odwraca reguły gry i robi z tego własną strategię może sobie pozwolić na więcej. Trochę na zasadzie kontynuacji roli dworskiego błazna, który przez to, że nie jest traktowany przez otoczenie wystarczająco poważnie, może bezpardonowo wyśmiewać rzeczywistość.

 

Dzień po finale Super Bowl przedstawiciele CAH w autorskim wpisie przeanalizowali swoją rzekomą spektakularną reklamową porażkę. Opowiadają w nim o tym, jak początkowo zatrudnili profesjonalną agencję reklamową, której zadaniem miało być przygotowanie dla nich specjalnie na Super Bowl niekonwencjonalnego spotu reklamowego. Ponieważ kierownictwo CAH nie było zadowolone z efektu, który wydał im się nudny i zbyt przewidywalny, straciwszy cały budżet i czas, postanowili nakręcić reklamę sami. Efekt to niemy trzydziestosekundowy film ukazujący położonego na białym tle ziemniaka z napisem “reklama”.

 

 

Dla lepszego efektu sugerujemy włączyć tryb pełnoekranowy i założyć dobre słuchawki

Artykuł na medium.com to popis autoironii, parodii branżowych case studies oraz wyśmiewania marketingowych fetyszy i języka (na czele z zasadą “thinking outside of box”). Autorzy tekstu w kolejnych podpunktach wskazują wszystkie swoje błędy, które w ich mniemaniu w konsekwencji prawdopodobnie doprowadzą firmę do bankructwa. Całość kończą podniosłą szarżą, której treść właściwie można by uznać za przewrotne motto marki:

 

“At Cards Against Humanity, we believe that you can only become a master by trying and failing. In this way, failure is life’s greatest teacher; failure is actually success. At Cards Against Humanity, we fail all the time. We are veterans of failure. And constant failure, plus unlimited capital, is what led us to greatness”.

 

“Spektakularna porażka” to w tym wypadku nie do końca właściwe określenie, bowiem do dziś nie ma pewności, czy spot był w ogóle wyemitowany podczas finału rozgrywek. Pytani o to przedstawiciele CAH nabrali wody w usta i nie komentowali sprawy. Taka strategia tylko dodała całej historii napędu, robiąc z niej prawdziwy viral.

 

 

 

W tym szaleństwie jest metoda

 

Pomysł z (nie)wyemitowaną podczas Super Bowl reklamą CAH idealnie wpisuje się w dotychczasową strategię wizerunkową tej marki. Marki, której główny slogan brzmi: “A party game for horrible people”. Która sprzedaje karty do gry towarzyskiej polegającej na wymianie między sobą jak najbardziej niepoprawnych politycznie zwrotów.

 

CAH od swojego powstania w 2011 roku konsekwentnie pozuje na markę-trickstera. W styczniu tego roku jej ludzie próbowali zrekrutować na swojego CEO Baracka Obamę, w 2013 roku w ramach “czarnopiątkowej” promocji podwyższyli cenę swoich kart o 5$ i... zarobili na tym krocie. Swego czasu pokazali absurdalność akcji crowdfundingowych, kupując kawałek ziemi i kopiąc w niej dół tak długo, jak długo spływały na ich konto pieniądze z publicznej zbiórki. Jeszcze innym razem udało im się zarobić duże pieniądze na sprzedaży pakowanych w pudełka z napisem “Bullshit” odchodów byka.

 

źródło: time.com

Przy okazji każdej tego typu akcji CAH wspierają akcje charytatywne i pożyteczne społecznie inicjatywy [link] lub dzielą zebrane pieniądze po równo między wszystkich pracowników. W ten sposób tworzą wizerunek marki-klasowego wesołka, trola o złotym sercu, dla którego najważniejsze są - na pierwszy rzut oka wykluczające się - autentyczność i (auto)ironia.

 

Prawda czy postprawda?

 

Jedni zobaczą w całej historii zwykły internetowy trolling, inni dostrzegą szlachetne wyłamanie się marki z konsumpcyjnej tradycji imprezy Super Bowl, jeszcze inni będą doszukiwać się w akcji dyskretnego komentarza na temat rzeczywistości w erze postprawdy czy tzw. fake news lub będą traktować całość jako swoisty performans. Jakkolwiek na to spojrzeć, twórcy Cards Against Humanity mogą zapisać w historii swojej marki kolejny udany epizod.