Zastanawiamy się, czy "Seba" może nas czegoś nauczyć w kwestii budowy wizerunku. Od razu podpowiadamy: może.

Na początek warto zdefiniować Sebę, bo sam Seba Seby nie czyni i szkoda byłoby ranić osoby o dużym intelekcie i rozbudowanej kubaturze oraz małych dresów o zaskakującej bystrości umysłu.

Pozory lubią mylić, ale zazwyczaj intuicja nie zawodzi i jeśli spotykamy osobę o małym lub dużym umięśnieniu, z bezrefleksyjnym spojrzeniem, wiemy, że powinniśmy udać się w przeciwnym kierunku i nie marnować czasu na rozmowy.

Przechodząc do sedna: ta grupa jest w stanie nam bardzo wiele dać.
Może nam przypomnieć o konieczności weryfikacji własnej perspektywy. Siedząc wewnątrz danej grupy, możemy mieć wrażenie, że wszystko wkoło działa właśnie tak, jak postrzegamy, bo przecież działa i ma się dobrze, ale to nie znaczy, że nie mogłoby działać lepiej.

Wyobraźmy sobie, że Seba ma cel: znalezienie miłości swojego życia.
Stara się znaleźć dziewczynę z dobrego domu. Grupa docelowa, jaką sobie wybrał, postrzega go zupełnie inaczej, niż on sam siebie widzi.

Seba nie potrafi zrozumieć, dlaczego miłe dziewczyny z dobrych domów nie znajdują z nim wspólnego języka. Akceptuje jednak ten fakt, bo wie,
że tak funkcjonuje ten świat i jest pewien, że nie może liczyć na zmianę sytuacji.
(o dziwo zawsze zdarzają się odstępstwa od reguły).
Ale jeśli spojrzymy na całą tę sytuację z góry, to oczywiste jest, że chłopak poznał tylko swoją perspektywę i nie widzi, że tkwi w wizerunkowym klinczu, który zmniejsza jego szanse na uzyskanie celu.

Co może zrobić? W pierwszej kolejności powinien zbudować językowy obraz cech, które posiada i chce posiąść, aby zrealizować cel. Na podstawie tych cech odpowiedzieć:

  • Jaki jestem z własnej perspektywy? (Tak jak czuję)
  • Jaki chciałbym być?
  • A na końcu zapytać grupę docelową: jaki jestem?

Taki obraz trzech perspektyw pokazuje, co powinien poprawić, aby zniwelować problem wizerunkowy. Po roku czasu, w trakcie którego wprowadził wiele zmian, ponawia badanie i nakłada na wykres kolejną perspektywę. Możliwe nawet, że zauważył, że jego duży kolega odstraszał koleżanki i że główną przyczyną tego był strach.

Zabawne jest to, że wszyscy mamy podobne problemy. Nie wychodzimy poza własną perspektywę. A ta własna wydaje się zbyt realna, aby ją sprawdzać i takim sposobem możemy utknąć we własnym wizerunku.

Co stoi za naszymi markami? Jak postrzegają nas poprzez logo? A jak postrzegają po wejściu na stronę internetową ? Co widzą nasi pracownicy, a co kontrahenci? W 10 minut jesteśmy w stanie sprawdzić, jak grupa docelowa widzi nas i porównać z tym, co sami chcemy osiągnąć.